czwartek, 14 listopada 2013

#1 Niall

Niall..mój chłopak, a właściwie to...to już mąż...szczerze mówiąc, to nie wiem co robię ze swoim życiem..Oczywiście ! Kocham go, bardzo, możliwe że najbardziej...ale on..jest sławny tak? I od razu na wstępie powiem, że wcale nie na to poleciałam...zacznijmy od początku:
Poznałam go, Nialla w szkole..hah..wiem głupie..kolejna badziewna historyjka "poznali się szkole i od razu wielka miłość", muszę Was zaskoczyć, bo..bo wcale tak nie było...na początku lekko powiedziawszy, nie przepadaliśmy za sobą, pffff co ja wygaduje ?! nie cierpieliśmy się. A więc Niall należał do grupki uczniów..hyym..'tych fajnych', tak, tak, na których lecą wszystkie dziewczyny itd., itp...a ja...ja niestety, albo i stety nie należałam do tych 'popularnych'. Często..BARDZO często miałam spiny m.i. z nim...albo inaczej..W większości z nim...biliśmy się na słowa, ale i nie tylko...ostatnim razem, przyznaje, trochę przeholowałam, ale tylko troszkę, bo szczerze to należało się gnojowi ! Nazwał mnie puszczalską dziwką !! WTF ?!?! co miałam robić ? no i właśnie z całym impetem wyjebałam mu w twarz..(muszę przyznać, że walnięcie było epickie !! ) no i co ?? oboje znaleźliśmy się w gabinecie u dyrektorki, swoją drogą, to już nieźle się tam zadomowiłam, byłam tam przynajmniej 4 razy w miesiącu..ALE TO PRZEZ NIEGO !  Dobra wracając, tym razem dyrka, nie kazała nam lizać wszystkich tablic w szkole, sprzątać dziedziniec, ani nie ukarała nas za to uwagą, albo coś w tym stylu...tym razem to było coś gorszego, znacznie gorszego...zamknęła nas w jednej z klas mówiąc: 'dopóki się nie pogodzicie, nie zostaniecie stąd wypuszczeni!' świetnie c'nie ?! miałam zostać w piątek po lekcjach Z NIM ?! możliwe na dłużej niż tylko piątek, bo prawdę mówiąc, nie zamierzałam się z nim godzić...Pamiętam dokładnie, jak krzywo patrzyliśmy się na siebie pierwsze 3 godziny w kozie...ale potem...potem to zaczęło się zmieniać..szczerze, nie wiem jak to się stało, ale ON zaczął DO MNIE mówić..ale nie tak jak zwykle, tym podłym głosem, ale delikatnie...na razie traktowałam jego słowa jak powietrze, ale z czasem zaczęłam...odpowiadać na jego pytania, zaczęliśmy rozmawiać...normalnie rozmawiać... wtedy wszystko zaczęło się zmieniać, nie to że w jakiś cudowny sposób nasze zachowanie zmieniło się na nienaganne, nie, ale byliśmy względem siebie koleżeńsko nastawieni, a w moim sercu zaczęło rodzić się uczucie...coś jak..jak miłość ? nie wiem...po prostu Niall zaczął mi się podobać..Tak wiem jestem nienormalna...przecież byliśmy wrogami traktowaliśmy się jak śmieci a teraz JA zaczęłam zakochiwać się w NIM ! Mało tego Niall zaczął..hyyym...pewnego dnia po prostu podszedł do nie i zapytał, czy nie wyszłabym gdzieś z nim na miasto. Rozum mówił nie, ale serce zawsze wie swoje i się zgodziłam..dalej sami wiecie co było kolejne 'randki' wymykanie się z domu, spędzanie ze sobą czasu, na prawdę nie chce mi się tego teraz wymieniać..
Po roku naszego związku, Niall poszedł na przesłuchania do X-Factora i tu znowu nie muszę Wam mówić co stało się potem...wpiszcie sobie w google. Od tamtego czasu nadal byłam z Niallem, ale coś szło nie tak...jakby ktoś przygasił nasze wzajemne uczucia. Tak ! Staraliśmy się, gdy tylko było to możliwe spotykaliśmy się. Ja go potrzebowałam - on był przy mnie, i na odwrót. Zdawałam sobie sprawę z tego, że już nie tylko ja kochałam Nialla, ale grupa jego wielbicielek się powiększała...z dnia na dzień rosła bardziej i bardziej...nie wszystkie akceptowały mnie, może to dlatego zaczynałam przestawać wierzyć w tą miłość... jednakże była grupa osób, która mówiła, że dzięki mnie Niall jest szczęśliwy i w pełni są za mną. I dzięki tym osobom, dzięki ich wsparciu, kilka dni po powrocie Niallera z jego, a tak właściwie ich, pierwszej trasy koncertowej, zgodziłam się...zgodziłam się być już na zawsze jego...zgodziłam sie na oświadczyny Nialla, być może pochopnie, ale mam to w dupie, liczyło się tu i teraz. Tym zajściem, nasze uczucie znowu się pogłębiło..hah nie powiem ma on poczucie czasu, kiedy zaczynałam wątpić, on...on dał mi nadzieję i wiarę w lepsze jutro. Masze życie zaczęło się zmieniać...znowu. Po 3 latach znajomości wzięliśmy ślub. Był przepiękny, chociaż skromny..wszystko było wspaniałe..
No i jesteśmy w punkcie wyjścia...teraz w tym monecie pisząc to nie wiem czy dobrze zrobiłam.Miałam nadzieje, że nasze życie już po ślubie będzie lepsze, wspanialsze...Ale teraz Niall nie ma dla mnie czasu..jego kariera poszła dynamicznie do przodu, ciągle nowe wywiady, koncerty konferencje, żadko kiedy bywa w domu, ogólnie nic w tym dziwnego, ale mam wrażenie, że znalazł sobie lepszą, ładniejszą ode mnie, że mu się znudziłam, że nagle słowa przysięgi Kościelnej '...miłość, wierność i uczciwość małżeńską...' straciły na znaczeniu i prawdziwości, ale cóż...teraz to droga bez powrotu, ponieważ...jestem w ciąży...Boje się, chyba każdy w tej sytuacji bałby się. Po pierwsze nie wiem czy Niall w ogóle chce to dziecko, nigdy o tym nie rozmawialiśmy, na razie mieliśmy prowadzić życie w dwójkę, no ale stało się. Nie zamierzam usuwać dziecka, to co teraz rodzi się we mnie to wynik miłości mojej do Nialla i Nialla do mnie. Ta malutka fasolka, która się rozwija jest już moim dzieckiem, nie po to baliśmy jej życie, żeby teraz je zabrać...Po drugie, nie wiem jak zareagują na to ludzie z zewnątrz..w szczególności fani. Moim zdaniem powinni to uszanować, takie jest życie, ludzie się kochają, pobierają, a potem rodzą im się dzieci, wynik tej miłości, jak już wcześniej wspomniałam. Mimo to różni ludzie żyją na świecie i całkowicie nie wiem czego można się po niektórych spodziewać. No nic...zamierzam powiedzieć o tym Niallowi nie prędko..BOJĘ SIĘ !! Właściwie to Nialler ma przyjść dzisiaj wieczorem..ma wolny weekend, zobaczymy co z tego będzie..

* * *

- Cześć Kochanie !!! - nie pukając, ani nie dzwoniąc wparował Niall, no w sumie do swojego domu się nie dzwoni xD
- Heeeej ! Tęskniłam ! - rzuciłam się na niego, nie wiem czy to mu się podobało, czy nie, ale mało mnie to obchodzi, na prawdę się za nim stęskniłam, czasami ciężko wytrzymać samej w domu..jest wtedy taka zupełna cisza..zero jakiegokolwiek życia...
- Ja też się stęskniłem ! - chyba to było szczere patrząc po jego uśmiechu. Może to odpowiedni moment, żeby powiedzieć mu o ciąży.. - mam nowinę ! - oświadczył...no co Ty nie powiesz ?! ja też mam ! lolz - od dzisiaj będziesz jeździła z nami we wszystkie trasy koncertowe ! Taka wycieczka dookoła świata ! - kopara opadła mi do samej podłogi..że co ?!?! nie ja nie mogę..my nie możemy..
- Wiesz Niall..to chyba nie najlepszy pomysł, bo wiesz..ja nie lubię podróżować.. - próbowałam się z tego wymigać jakimś kłamstwem...może teraz jakoś by było, ale potem ?! ja + wielki brzuch..nie to nie może się udać..
- Kociee ! jak to nie lubisz podróżować? Mnie nie oszukasz - powiedział Niall, a ja sztucznie się uśmiechnęłam.
- Ale... - jąkałam się - ja..ja nie mogę, kto zajmie się domem ??
- Widzę, że nie podoba Ci się ten pomysł..nie chcesz jechać, bo nie będzie się kim zająć domem, na serio ?? Bądź ze mną szczera, dlaczego ?? - zapytał. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć..długo milczałam..
- Jak wyobrażasz sobie w trasie dwie nowe osoby, jak ?! - ups !!! wygadałam...
- Jakie dwie osoby ?? Biorę tylko Ciebie, nikogo więcej.. - no chyba coś mi się zdaje, że jak weźmiesz mnie to przymusowo weźmiesz kogoś jeszcze, choćby nie wiem co...
- No bo...biorąc mnie...weźmiesz kogoś jeszcze... - myślałam, że nie dokończę zdania..dostawałam białej gorączki ! - mówiąc kogoś jeszcze mam na myśli jego - spojrzałam na swój brzuch i dotknęłam ręką. Niall stał zdezorientowany. Poważnie muszę Ci to tłumaczyć jak chłop krowie na rowie ?!?! - jestem w ciąży... - dokończyłam, a z moich oczy powoli zaczęły lecieć łzy...
- Że coooo ????? Jesteś w czym ?! to nie możliwe - mówił wyrażnie poddenerwowany..zły...
- Możliwe i prawdziwe, za kilka miesięcy urodzi nam się dziecko... - powiedziałam odważnie, ale zaraz tego pożałowałam, bo złość Nialla buzowała.
- Nieee !!! Ty będziesz miała dziecko !!!! Ty ! To Twoja wina !!! zdajesz obie sprawę z tego co narobiłaś ?!?! jak to teraz dalej będzie ?!?! - no chyba kurwa sobie jaja robisz !
- co proszę ?! moja wina ?! moje dziecko ?! co JA zrobiłam ?! bo i pewnie sobie sama zrobiłam to dziecko, bez niczyjej pomocy od tak zaszłam w ciążę, a Ty się do tego nie przyczyniłeś ?!?!? - wkurzyłam się poważnie...co on sobie myśli ?!
Nie chciałam z nim zostać ani chwili dłużej...jak można się tak zachować .. no kurwa jak ?!?! nic nie pakując wyszłam z domu.
- No to zamieszkam sobie u Loli w takim razie - trzasnęłam drzwiami.
Oby tylko Lola chciała mnie przyjąć...ale jest moją przyjaciółką, mam nadzieje, że zrozumie oby...

***

-...i on tak powiedział ?!?! - dopytywała się Olimpia po tym jak skończyłaś opowiadać jej o tym co zaszło - zachował się bardzo nie fair...
- Dosłownie...nie wiem co mam robić...po prostu nie wiem.. - zakryłam twarz rękami
- Podstawowe pytanie - podniosłam głowę - kochasz go ? - Lola uniosła jedną brew
- Ja...pewnie że go kocham...ale nie wiem czy on nadal kocha mnie...jego ostatnie zachowanie...i co z tego że go kocham, jak on nie chce tego dziecka, w tym przypadku muszę wybierać, albo on, albo to małe coś we mnie... - chyba nie muszę tłumaczyć kogo wybrałam. - ono..też go kocham...jest moje i już..
- Słonko ! On na pewno też czuje dalej do Ciebie to samo co Ty do niego ! - taaa jasne...
- Skąd Ty to możesz wiedzieć ??? - rzuciłam odczepnie..
- Bo..on teraz cierpi..wiem to na pewno..źle mu z tym.. - i co jeszcze ?! uraził mnie i to bardzo !
- A to skąd wiesz ?! - dociekałam
- No bo... on..bo on stoi za Tobą.. - CO ?!?!?! jak on tu wlazł? znowu zaczęłam płakać...
Ewidentnie Niall stał za mną...cały zapłakany...miał spuchniętą twarz..zrobiło mi się go szkoda, ale z drugiej strony cierpi z winy nikogo innego tylko siebie..
- Mo..możemy pogadać ? - zaczął jęczeć ze spuszczoną głowę
Popatrzyłam na Olimpię i zaczęłam machać rękoma, co oznaczało 'nie'
- To może ja zostawię Was samych - powiedziała..no dzięki wiesz ?!. Lola podeszła do mnie i powiedziała na ucho 'tak będzie lepiej dla wszystkich..wyjaśnijcie sobie to..zobaczysz, może dzięki temu wszystko się ułoży' I odeszła jakby nigdy nic..zostawiła mnie samą z Niallem..czułam się jak kiedyś, gdy zamknęli nas razem w kozie...to było okropne uczucie...Teraz trwała cisza...ja nie zamierzałam się na razie odzywać. Siedziałam dalej na kanapie wpatrując się w ścianę... W końcu Nialler usiadł koło mnie. Wziął moją rękę, na co się wzdrygnęłam i chciałam uwolnić się z jego uścisku, jednak był zbyt silny i zdeterminowany
- Ja.. ja przepraszam...- powiedział cicho głaszcząc moją rękę..- na prawdę przepraszam..źle się zachowałem..nie powinienem tak mówić...nie powinienem tak w ogóle zareagować...- co chwila przerywał swoją wypowiedź, jakby szukał odpowiednich słów w swojej głowie, ja siedziałam i patrzyłam na jego tors..- ja chce mieć dziecko...razem..razem z Tobą..chce je..Kochanie...teraz wiem, że MY będziemy mieli dziecko i, że to wcale nie Twoje wina, tylko...tylko zasługa...to dzięki Tobie będę mógł być ojcem...najszczęśliwszym ojcem na tej ziemi, ale Skarbie..proszę wybacz mi...błagam, za bardzo Cię..za bardzo Was kocham, żebyście odeszli w takiej chwili, w chwili, w której na prawdę Was potrzebuje..proszę...
- Niall.. - zatrzymałam się na chwilę tylko po to, żeby wybuchnąć płaczem - skrzywdziliśmy je już teraz - dotknęłam brzucha - nie chce krzywdzić je po raz kolejny, kiedy przyjdzie już na ten świat...nie powinniśmy tak postępować, wierze, że to dziecko, nasze dziecko, zasługuje na idealne życie, bez tych kłótni..bez tego wszystkiego i boje się, że jeśli zostawimy to teraz tak, to dalej będzie tak samo i w przyszłości możemy na prawdę je skrzywdzić...jeżeli ma się tak stać, wolę żebyśmy rozeszli się teraz, niż wtedy kiedy to posunie się za daleko... - cały czas płakałam...w sumie to nie wiedziałam nawet czy moje słowa mają jakikolwiek sens, ale musiałam wyrzucić to z siebie...
- Kocham Cię !! Proszę daj mi jeszcze jedną szansę..prozę..obiecuje, że postaram się być dla Ciebie dobrym mężem, a dla naszego dziecka jeszcze lepszym ojcem proszę...tak bardzo Was kocham...proszę wybacz mi...
Teraz już na prawdę nie wiedziałam co mam myśleć, co robić..z jednej strony zrobił źle i musi ponieść tego konsekwencje, ale z drugiej obiecuje, że już nigdy nie dojdzie do takie sytuacji jak wtedy kiedy powiedziałam mu o ciąży, a ja wierzę mu jak nikomu innemu...Chyba...chyba dam mu szansę...niech się wykaże, oby tylko tej szansy nie zmarnował...mam nadzieje, że zostały mu jeszcze resztki rozumu.
- Wybaczam Niall.. - powiedziałam po dłuższej chwili ciszy nadal płacząc... - ja też Cię kocham bardzo... - rzuciłam mu się w ramiona, przytuliłam się do niego, a on..zaczął płakać jak małe dziecko...poważnie
- Dziękuję...tak bardzo Cię kocham... - przybliżył głowę do mojego brzucha - Ciebie też kocham moja Ty fasoleczko... - nadał płakał, ale na jego ustach zaczął pojawiać się uśmiech - Jak damy mu na imię ? Chyba, że to będzie ona.. - powiedział w moją stronę
- Niall...wydaje mi się, że na razie mamy jeszcze czas, żeby się nad tym zastanowić - uśmiechnęłam się w jego stronę pociągając nosem.
Niall pocałował mnie tylko i dalej siedzieliśmy w swoich objęciach...mogłabym siedzieć tak już do końca życia...

***
Siedziałam, a właściwie leżałam na szpitalnym łóżku, oczekując, aż na świat przyjdzie nasza córeczka. Niall siedział obok na stołku, cały czas trzymając mnie za rękę. Był ze mną od początku, kiedy tylko poczułam bóle porodowe, był ze mną mimo to, że powinien dawać koncert na drugim końcu świata...był ze mną..Wszystko działo się bardzo szybko..przeszywający ból, lekarze, pielęgniarki..mdlejący Niall haha..ciota z niego, ale za to jaka kochana ciota, a w końcu płacz dziecka. Coś w moim sercu podskoczyło, gdy ją usłyszałam. Jak ocucili Niallera, to przeciął pępowinę i znowu zzieleniał xD ... Tsaaaa cały on...ech... Jedna z pielęgniarek podała mi malutką na ręce. Była taka tycia, bezbronna, nie muszę chyba dodawać, że bardzo ją kocham..bo kochałam ją od początku jak była naszą fasolką
- Witamy na świecie Lilli ! ...... - powiedział Niall głaszcząc po głowie szkrabka
- Ale jak to Lilli ?! - zdezorientowana zapytałam - miało być inaczej !! Dlaczego akurat Lillie ?!
- Przed chwilą przyszło mi do głowy - Niall zaczął się śmiać - jak chcesz to możemy zmie...
- Nie ! może być Lilli ! podoba mi się, nawet bardzo mi się podoba - uśmiechnęłam się do Niallera
- Dobra, a więc, nie dałaś mi skończyć mojego brawurowego przywitania, mogę już ?? - zaśmiał się
- Okeeej..mów ! - przewróciłam oczami
- Witamy na świecie Lilli !! Nawet nie wiesz jak długo na Ciebie z mamusią czekaliśmy, ale na reszcie jesteś ! Kocham Cię najbardziej na świecie, zaraz po Twojej cudownej mamie ! I będę kochał do końca swoich dni..na zawsze...



___________________________________________________________________________

Heej <3 mój pierwszy imagin także teeeeeen noo :D
Nazywam się Kaśka, czasami nazywają mnie mania i właśnie tak podpisuje się na stronie Polish Directioners  i imagin ten był tam wcześniej już dodany :)
no to chciałabym podziękować Karolinie K. która namówiła mnie do założenia bloga <3 bez Ciebie nie pisałabym teraz tutaj nic :D więc bardzo dziękuję :))
dziękuję mojej Olimpii za pomoc w wymyślaniu adresu bloga xDD
OKS ..
przepraszam, za błędy, bo na pewno jakieś literówki bądź ortografy się tam wkradły, ale nie chce mi się już poprawiać xD postaram się nie robić błędów, będę nad tym pracować :D
mam nadzieje, że imagin się podoba :) Liczę na Wasze opinie i komentarze :)
KOCHAM WAS DZIĘKUJĘ I POZDRAWIAM :**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz