Na początek powiem tylko, że słowa po ' *******' pisane kursywą, to jaka jakby retrospekcja :D . Miłego czytania.
Zjebany dzień. Nic nie idzie po mojej myśli. Wiktoria zachorowała, pokłóciłam się z moją przyjaciółką, a na dodatek przyjechała mama. Super! Nie to, że nie chciałam widzieć mojej rodzicielki, czy coś w tym stylu, ale nie chciałam żeby oglądała mnie w takim stanie... Chociaż z drugiej strony to dobrze, bo mam nadzieję, że pomoże mi przy małej. Nie łatwo jest wychowywać trzyletnie dziecko samotnej matce. Chciałam trochę odpocząć od tego wszystkiego, chociaż na chwilę...
- Mamuś... Popilnujesz troszkę Tori ?? - zaczęłam - Miałam ciężki dzień i chciałabym się troszkę zrelaksować...
Miałam szczerą nadzieję, że sie zgodzi, aczkolwiek nie byłam tego pewna... Moja mama to.. Dziwna kobieta. Jest oryginalna. Kocham ją bardzo, ale czasami jej charakter jest nie do wytrzymania.
- Jasne Skarbie !! Chętnie pobędę ze swoją wnusią! - odpowiedziała.
JEST !! Zgodziła się.
- Dziekuje! To za jakieś dwie godziny będę z powrotem. - uśmiechnęłam się i wyszłam na zewnątrz.
Kierowałam się w stronę jeziora. Mimo tego, że miejsce to przywoływało wiele wspomnień, lubiłam tam chodzić. Miejsce to odrywało mnie od rzeczywistości, dawało upust nerwom i niepotrzebnych problemów. Właśnie nad tym jeziorem po raz pierwszy całowałam się z Lou. Tam odbywały się nasze najlepsze randki, ale także chwile, które nie za wesoło pamiętam. Głównie to miejsce kojarzyło mi sie właśnie z nim Louim. Potrzebuje go, Wiktoria go potrzebuje, w końcu jest jego córką, o której i tak pewnie nie wie.
Kiedy dotarłam na miejsce usiadłam pod drzewem. Od razu w oczy wrzucił mi sie napis wyryty na nim " [t.i] + Louis forever together! "
- Jakie kurwa forever...- powiedziałam sama do siebie. - Miałeś być... Tu i teraz... Razem ze mną... Więc jakie to kurwa forever ?! - z oczu zaczęły spływać mi łzy. Lubiłam tak czasami sobie popłakać. Oczyszczało mnie to duchowo w pewnym sensie. Jeżeli już jest o tym mowa, to kiedyś byłam z Louisem. Byliśmy młodzi i głupi. Hah... No bo w sumie co osiemnastoletni ludzie mogą wiedzieć o życiu... Wtedy wszystko było dla nas takie nowe i w zasięgu ręki... Pamiętam 'nasz pierwszy raz' . W końcu gdyby nie on na świecie nie byłoby Tori. Nie za bardzo wiedzieliśmy co robimy, ale nie żałuję tego. On...on przyrzekł wtedy, że będziemy zawsze razem, że bez względu na to co sie stanie, on będzie. Niestety nie dotrzymał slowa. To było najgorsze. Zaraz po naszej upojnej nocy (by było to jakiś tydzień po), Luu po prostu odszedł... Zniknął. Pokłóciliśmy się, to fakt, ale jakoś zawsze wychodziliśmy z tego obronną ręką. Niestety nie tym razem...
************
Jazda samochodem upływała bardzo powoli. Louis kierował auto w ciszy. Nie chciałam sie odzywać, bo dzisiaj coś nie tak poszło mu w pracy, chyba w pracy. Nie wiem dokładnie co sie stało. Był po prostu rozdrażniony. W końcu chłopak zaczął diametralnie przyspieszać.
- Lou proszę Cię zwolnij Kochanie - odezwałam sie w końcu ze strachem w głosie.
Ten nic nie odpowiadał. Samochód cały czas przyspieszał.
- Louis proszę Cię.. Zaczynam się bać. - mówiłam szybko.
- Nawet. Kurwa. Nie. Zaczynaj. - wycedził przez zęby.
- Co ?! Czego mam nie zaczynać?! - zdezorientowana zapytałam.
-Daj mi po prostu spokój! - krzyknął.
- Co się stało?? - pytałam nie zważając na słowa Louisa.
- Nie Twój pieprzony interes! - podniósł ponownie głos.
- Ale Lou !!
- Chcesz wiedzieć?! Tak bardzo chcesz ?! - wytrzeszczył na mnie oczy. - Zdradziłem Cię! Zdradziłem Cię kurwa !
W tym momencie nie wiedziałam co mam robić. Siedziałam tam, nie odzywałam się.. Nie ruszałam. Byłam w szoku. Najgorsze było to, że w głosie Louisa nie było odrobiny skruchy.
- I co zadowolona ?!?!? - krzyczał - Zajebiście po prostu kurwa !! Super.
Myśli szalały w mojej głowie. Miałam totalny mętlik. Nie wiedziałam w tym momencie czy byłam w stanie przebaczyć Lou... Nie wiedziałam też czy on w ogóle tego chce.
- Zatrzymaj się! - powiedziałam
- Co ?!?!
- Zatrzymaj się kurwa !! - zaczęłam krzyczeć .
- Ale Kochanie! - raptem Lou zmienił swój ton głosu.
- Teraz to Kochanie ?! KOCHANIE ?!?! Zatrzymaj się powiedziałam!!
- Ale co Ty chcesz zrobić?!
- Jedyne co chce teraz zrobić to wymazać Cię z pamięci!! Wymazać ten moment.. To co przed chwilą się zdarzyło..to...ja...ja muszę sobie poukładać. - wybuchłam płaczem
Widziałam przerażenie w oczach Louisa. Chłopak szybko zatrzymał samochód. Pośpiesznie wyszłam z niego i zaczęłam biec w kierunku parku.
************
To był ostatni raz kiedy go widziałam. Pierwszy miesiąc, kiedy prowadziłam moje przemyślenia na temat tego co będzie dalej, Lou dzwonił i pisał. Ja nie reagowałam. Ale kiedy zdałam sobie sprawę, że nadal go kocham i chce do niego wrócić było już za późno. Louis wtedy odpuścił i z tego co dowiedziałam się od jego znajomych wyjechał. Tyle. Minęło 3 lata.. A ja nadal za nim tęsknię. On pewnie zapomniał o mnie już całkiem i ułożył sobie życie z kimś innym.. Teraz tylko Wiktoria przypomina mi to jak on wygląda.. Jest do niego taka podobna... Ma duże niebieskie oczy, a o charakterze nawet nie wspomnę. Jest bardzo uparta. Cały on. Niestety Loui nie wie o której istnieniu małej. Zaraz po tym jak nasz kontakt się urwał, dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Wtedy czułam jakby cały świat się zawalił. Przynajmniej dla mnie. Nie wyobrażałam sobie jak to będzie.. Czy dam sobie radę, czy wytrzymam to wszystko. Jak widać na razie jest dość dobrze. Ale gdyby nie mama ani Ada , nawet nie wyobrażam sobie jak by to było. Ada to moja najlepsza przyjaciółka. Jest kochana. Bardzo mnie wspiera i podnosi na duchu.
Siedząc i rozmyślając nad życiem, zdałam sobie sprawę, że dochodzi 19. Czas się zbierać... Wygramoliłam sie spod drzewa i ruszyłam w stronę domu.
- Przepraszam, że tak późno...- powiedziałam zamykając drzwi - trochę się rozmyśliłam i straciłam poczucie czasu.
Mama uśmiechnęła się do mnie.
- Gdzie Tori? - zapytałam
- Śpi. Ululałam ją
- Dziekuje! - posłałam mamie ciepły uśmiech.
- Chodź Skarbie, napijemy sie kawy, pogadamy. - mówiła.
Nie miałam nic przeciwko temu. Od jej przyjazdu tak na dobrą sprawę nie gadałyśmy ze sobą.
- To co tam u Ciebie ? - zapytała.
- Dobre mamo.. Albo raczej nie jest źle. Daje radę.
- Kochanie.. - zaczęła mama - wiedzę przecież, że niektóre rzeczy Cię przytłaczającą. Powiedz proszę, że znalazłaś sobie jakiegoś chłopaka. - wypaliła
Zmieszana zaczęłam się jąkać.
- Nie mamo... W sumie to nie wiem czy w ogóle jest sens..
- Skarbie, czujesz sie samotna, wiem to. Widzę. - wzięła mnie za rękę - a sens w tym jest! Oczywiście, że jest.. Wiki potrzebuje ojca.
Zamknęłam oczy. Mama miała rację. Nawet gdybym próbowała zastąpić małej ojca to i tak nie będzie to samo. Wiem to, ponieważ sama ak jakby nigdy go nie miałam. Mój ojciec pił... Nie było go nigdy w domu, nawet go nie pamiętam, bo wyprowadziliśmy się od niego. Nie wiem teraz o nim nic.
- Wiem... - spuściłam głowę - ale ona ma już ojca.
- Ma ojca ?! Gdyby go miała to byłby tutaj z Wami.
- Ojciec to ojciec.
- Przyznaj się. Tęsknisz za nim ??
Moje oczy momentalnie zrobiły się jak pięciozłotówki. Po co jej to wiedzieć ?! Tak cała mama... Nie miałam zamiaru jej odpowiadać.
- Tęsknisz za Louis'em pytam się ?? - ciągnęła mnie za język.
- Mamo....
- Tęsknisz, czy nie ?!
Skinęłam głową.
- Ale co z tego, jak nie mieliśmy ze sobą kontaktu 3 lata, i podejrzewam, że nadal nie będziemy go mieli. - wywróciłam oczami - Ale nawet to, że za min tęsknie, nie znaczy, że do końca mu wybaczyłam.
- Co Ty opowiadasz.. - mama zaczęła kręcić głową w zamyśleniu.
- Zostawił mnie, a w cześniej zdradził.. Nie robił prawie nic, żeby mnie odzyskać.
Nie chciałam ciągnąć dalej tego tematu..
- Muszę Ci coś powiedzieć. - Zaczęła moja rodzicielka. - Tylko nie moej mi tego za złe.
Mój wyraz twarzy mówił jedynie wielkie 'cooooo ?!'
- Spotkałam ostatnio go, Lou i ... - zacięła się.
_____________________________________________________________________________
kolejna część powinna pojawić się w najbliższych dniach, a nawet dzisiaj wieczorem :)
mam już wymyślone kolejne części, teraz tylko muszę przelać to tutaj :D
Jak myślicie, co będzie dalej ? :D
co takiego 'Twoja' mama powiedziała Louisowi ? :D
Czekam na Wasze komentarze :)
LOVE YOU ALL
Kasiek :D xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz